Diagnozując płótna

Sztuka obserwacji

Dobry lekarz, podobnie jak detektyw, musi umieć uważnie obserwować rzeczywistość. Proces stawiania diagnozy powinien zacząć, gdy pacjent wkracza do gabinetu, ale niestety w tej chwili zaganiany lekarz uzupełnia jeszcze dokumentację poprzedniego chorego, żeby tylko zyskać kilka minut. Niemniej jednak sposób chodzenia, wyraz twarzy, zmiany skórne, wygląd oczu i włosów – wszystko to może przesądzić o właściwej diagnozie. Sztuka obserwacji jest równie – jeśli nie bardziej – ważna w specjalizacjach nieklinicznych, jak radiologia czy patomorfologia, gdzie lekarz jedynie na podstawie obrazu próbuje stwierdzić co jest przyczyną dolegliwości chorego. W niektórych uczelniach szkolących medyków zdecydowano się na utworzenie kursów z pogranicza sztuki i medycyny, które w zamierzeniu mają uwrażliwić młodych adeptów na wartość wnikliwej obserwacji. Niektórzy nazywają to „diagnozowaniem płócien”. Dziś chciałbym pokazać Wam kilka obrazów i zademonstrować, że na ich podstawie można diagnozować dawno zmarłych modeli, a nawet malarzy, którzy tworzyli te dzieła. Ostrzegam, że będziemy skakać pomiędzy różnymi epokami. Nie będzie tu żadnego porządku, a jedynie artystyczny nieład.

Świat Christiny

Zacznijmy od obrazu, który został „zdiagnozowany” stosunkowo niedawno – „Świat Christiny” (1948 r.) Andrew Wyetha. Płótno przedstawia odwróconą tyłem do widza, czołgającą się kobietę, na tle pozornie spokojnego, ale przytłaczającego pola i kilku rolniczych zabudowań. Tytułowa Christina to przyjaciółka autora obrazu, Christina Olson, która już w dzieciństwie miała problemy z poruszaniem się i upadała częściej niż inne dzieci. Później jej dolegliwości nasiliły się, aż w końcu w wieku dwudziestu kilku lat nie mogła się samodzielnie poruszać. Niektórzy podejrzewali, że kobieta choruje na powikłania zapalenia rogów przednich rdzenia kręgowego spowodowanego przez wirus polio. Jednak neurolog Marc Patterson wskazuje, że w przypadku choroby Heinego-Medina występuje tendencja do poprawy, a nie pogarszania objawów. Przeanalizował on „Świat Christiny” oraz inne dostępne źródła, stwierdzając, że pani Olson prawdopodobnie cierpiała z powodu choroby Charcot-Marie-Tooth, która jest najczęstszą dziedziczną neuropatię nerwów obwodowych. Ma ona wiele postaci i może być wywołana mutacjami w około 50 genach. Tym co łączy te postaci są wspólne objawy: postępujące zaburzenia motoryczne i zaburzenia czucia, prowadzące do zaniku mięśni i niepełnosprawności.

Eksperyment z ptakiem w pompie powietrznej

eks

W przypadku rozwiązywania zagadki choroby Christiny oprócz samego obrazu ważne były też inne źródła. Przy analizie następnego sławnego dzieła mamy możemy liczyć wyłącznie na efekt pracy malarza, Josepha Wrighta. „Eksperyment z ptakiem w pompie powietrznej” (1768 r.) pokazuje nietypowy spektakl – demonstrację naukowego doświadczenia, w wyniku którego tytułowy ptak, może stracić życie. Przestraszona tą perspektywą dziewczynka wtula twarz w swojego opiekuna. Właśnie jemu należy się dokładnie przyjrzeć. Popatrzmy na twarz: widoczny jest rumień, o nieco fiołkowym zabarwieniu (tzw. heliotropowy, przypominający kolorem kwiaty heliotropu); z kolei na dłoniach widoczne są czerwonawe grudki, które prawdopodobnie są tzw. grudkami Gottrona. Te dwa objawy składają się w diagnozę zapalenia skórno-mięśniowego. Jest to choroba autoimmunologiczna, w której zbuntowany układ odpornościowy niszczy przede wszystkim mięśnie i skórę. U dorosłych to rozpoznanie ma ogromne znaczenie, ponieważ może być zespołem paraneoplastycznym, a więc wskaźnikiem nowotworu, np. raka jajnika, piersi, żołądka czy płuca. Warto nadmienić, że np. grudki Gottrona zostały po raz pierwszy oficjalnie opisane w literaturze medycznej w roku 1931, a więc 163 lata po powstaniu omawianego obrazu.

Śmierć Prokris

640px-Piero_di_Cosimo_013

Kolejny obraz pozwoli nam rozwikłać przyczynę śmierci nie z powodu choroby, a raczej morderstwa. „Śmierć Prokris” (1495-1505 r.) Piera di Cosimo przedstawia scenę z poematu Owidiusza, w której, w wyniku nieszczęśliwego wypadku, Prokris zostaje zabita włócznią przez swojego męża Kefalosa. Sama historia małżonków jest ogromnie skomplikowana, głównie dlatego, że w ich życie wtargnęły rozgrywki bogów. Jako że mnie ta opowieść przerosła, zainteresowanych odsyłam do Wikipedii. Sam obraz jest olejem na drewnie, prawdopodobnie będącym częścią skrzyni posagowej. Spójrzmy na sylwetkę Prokris. Nie widać na niej śladów rany kłutej odpowiadającej uderzeniu włóczni, natomiast widoczne są rany cięte przedramion (które mogły powstać podczas obrony przed uzbrojonym w nóż napastnikiem) oraz szyi. Ponadto jej lewa ręka jest w charakterystyczny sposób wygięta, do złudzenia przypomina to tzw. „ręka kelnera” (waiter’s tip), co wskazuje na uszkodzenie nerwów rdzeniowych na poziomie C5-C6 (tzw. porażenie Erba-Duchenne’a). Mięśnie zaopatrywane przez nieuszkodzone nerwy zyskują przewagę, co powoduje przywiedzenie i zrotowanie ramienia do przyśrodka, wyprost i pronację przedramienia oraz zgięcie nadgarstka i palców. Kobieta mogła się wykrwawić albo uszkodzeniu uległ jeszcze korzeń nerwu C4, który odpowiada za unerwienie przepony. W takim przypadku ofiara prawdopodobnie zmarła z powodu niewydolności oddechowej. Jaki mamy wniosek? Autor obrazu z pewnością znalazł swoją modelkę w kostnicy.

Rubens

Teraz zatrzymamy się na chwilę przy dwóch holendrach, Rubensie i van Goghu. Obydwaj uwiecznili na swoich dziełach zarówno choroby modeli, jak i, być może, własne.

394px-The_Three_Graces,_by_Peter_Paul_Rubens,_from_Prado_in_Google_Earth

Zacznijmy od Rubensa. Do obrazu zatytułowanego „Trzy Gracje” (1637-38 r.) pozowała mu druga żona Helena oraz jej dwie siostry. Na pierwszy rzut oka wszystko jest z nimi w porządku: twarze rozpomienione, ciała roztańczone… Jednak wprawne oko od razu wypatrzy kilka skaz na tej sielance. Po pierwsze środkowa Gracja ma skoliozę oraz dodatni objaw Trendelenburga. Pojawia się on przy niewydolności mięśnia pośladkowego średniego, gdy podczas stawiania ciężaru ciała na jednej nodze, przeciwstawny pośladek opada, zamiast unosić. Może on występować jako konsekwencja porażenia nerwu pośladkowego górnego lub w zwichnięciu stawu biodrowego. Z kolei Gracja po lewej stronie ma płaskostopie oraz przeprost czwartego i piątego palca ręki. Wszystkie trzy postaci mają też subtelnie opadające powieki. Niektórzy znawcy twierdzą, że wygląd Gracji wynika ze specyficznego stylu malarza, ale wizerunki kobiet o wspomnianych cechach zaczęły pojawiać się u Rubensa dopiero po 1630 roku, po ślubie z Heleną Fourment. Występowanie takich objawów u trzech spokrewnionych kobiet może być oznaką dziedzicznego schorzenia, łagodnego zespołu hipermobilności stawów. Przyczyną jest zaburzenie struktury tkanki łącznej całego organizmu, wynikające z nieprawidłowych proporcjami kolagenu. Sam Rubens również mógł chorować na stawy, co wiemy dzięki temu, że prawdopodobnie uwieczniał własne dłonie i stopy na niektórych obrazach. Na tychże płótnach można zauważyć oznaki reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), np. obrzęk stawów śródręczno-paliczkowych na obrazie „Święty Mateusz” (1609 r.) i „Święty Augustyn pomiędzy Chrystusem i Dziewicą” (1615 r.). Na jednym z autoportretów zmiany są bardziej zaawansowane: widoczny jest obrzęk nadgarstka oraz deformacje palców, być może nawet ślady zerwania ścięgien prostowników palca czwartego i piątego. Generalnie na przestrzeni lat widoczna jest stopniowa progresja zmian stawowych przedstawianych przez Rubensa. Wiadomo też, że Rubens przeszedł zapalenie opłucnej, które wchodzi w skład obrazu klinicznego RZS. Jeśli malarz faktycznie chorował na RZS ma to bardzo ciekawe implikacje epidemiologiczne. Nie każdy zdaje sobie bowiem sprawę z faktu, że RZS, który dziś jest chorobą powszechną w Europie, został opisany po raz pierwszy pod koniec XVIII wieku przez francuskiego lekarza Landre Bauvaisa. Brakuje przekonywających dowodów kopalnych na występowanie zniekształceń kości odpowiadających RZS w tzw. Starym Świecie przed XVIII wiekiem, natomiast szkielety Indian żyjących na terenach Alabamy między 4500 i 450 rokiem p.n.e. mają ślady RZS. Być może więc nieznany czynnik infekcyjny przeniesiony drogą morską z Ameryki do Europy jest odpowiedzialny za rozpoczęcie epidemii RZS w Starym Świecie. Rubens żył i pracował w mieście portowym, Antwerpii gdzie stykał się z przypływającymi marynarzami i towarami. Kto wie, może był jednym z pierwszych Europejczyków chorujących na RZS? A może tak naprawdę choroba ta występowała w Europie już o wiele wcześniej?

van Gogh

606px-Van_Gogh_-_Starry_Night_-_Google_Art_Project

Pomijając oczywistą dolegliwość jaką przedstawił van Gogh na swoich obrazach, a mianowicie odcięty lewy płatek uszny, z malarstwa można wyczytać coś jeszcze o jego stanie zdrowia. Mój zdecydowanie ulubiony obraz „Gwiaździsta noc” (1889 r.) da nam pierwszą wskazówkę, a kolejną otrzymamy przy oglądaniu „Portretu doktora Gacheta” (1890 r.). Gwiazdy i księżyc mają u van Gogha charakterystyczne żółte poświaty. Wiadomo, że malarz chorował na padaczkę i zaburzenia psychiatryczne. Jego lekarz, Gachet, prawdopodobnie leczył go digitaliną, glikozydem otrzymywanym z naparstnicy purpurowej, którą medyk na swoim portrecie trzyma w dłoni. Obecnie glikozydy naparstnicy są używane rzadko i to jedynie w chorobach serca, natomiast w przeszłości był to lek stosowany przez lekarzy w przeróżnych schorzeniach, od biegunki do bezsenności. Wśród działań niepożądanych leku wymienia się m.in. niewyraźne widzenie lub widzenie na żółto. Można więc przypuszczać, że pewnego wieczoru van Gogh będąc pod wpływem naparstnicy, spojrzał w niebo i zobaczył je w taki sposób, w jaki przedstawił to później na swoim obrazie.

I tak dalej…

Przykłady chorób przedstawianych przez artystów można wyliczać jeszcze długo. Na przykład zespół Angelmana przedstawiony na obrazie Giovanniego Franceski Caroto (link), czy rak lub gruźlica piersi widoczna na płótnie „Batszeba w kąpieli” Rembrandta (link). Tak samo więcej jest przykładów wpływu choroby malarza na jego dzieła, jak było prawdopodobnie w przypadku twardziny układowej i Paula Klee (link). Zachęcam Was do zgłębienia tematu, a w wolnej chwili do zaglądania na profil fejsbukowy Zebr w galopie.

Referencje:

Warped Perceptions. Martinez-Conde S Macknik S. Scientific American Mind 2015 vol: 26 (2) pp: 23-25

Hypothesis: Rubens–one of the first victims of an epidemic of rheumatoid arthritis that started in the 16th-17th century? Appelboom T Rheumatology. 2005 vol: 44 (5) pp: 681-683

Observation: The Importance of Art in Medicine. Susan Mengxiao Ge . McGill University 2013

Dermatomyositis in Joseph Wright’s 1768 painting of the air pump experiment. Ashrafian H. Clinical Rheumatology 2016 vol: 35 (9) pp: 2379-2380

Reklamy

6 myśli w temacie “Diagnozując płótna

  1. Władysław Łoś pisze:

    Przypomina się klasyczna praca F. Waltera: “Wit Stwosz – rzeźbiarz chorób skórnych, szczegóły dermatologiczne Ołtarza Mariackiego” (Krakowskie Towarzystwo Miłośników Historii Medycyny, Kraków 1933) 😉

    Polubienie

  2. Ania // www.kosmeologika.pl pisze:

    Mysle, ze godnym uwagi przypadkiem sa tez obrazy, ktore zdradzaja medyczne historie tylko posrednio. Jako fanka tworczosci Fridy Kahlo z wielkim zainteresowaniem przeczytalam juz kilka ciekawych artykulow analizujacych jej obrazy na przyklad pod katem „zdiagnozowania” u tej malarki fibromialgii. A z innej beczki, moj ulubiony polski malarz to Witkacy i jego obrazy to fantastyczne studium wszelkiej masci uzaleznien…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s