Poszukiwany żywy i martwy – o zespole Cotarda i lykantropii

Mój każdy poranek rozpoczyna się zasadniczo tak samo. Niezależnie od tego, czy śpię cztery czy dwanaście godzin, ranna pobudka rozpoczyna się od myśli: „czy ja aby na pewno żyję?”. Po kilku łykach gorącej kawy i złapaniu kontaktu z rzeczywistością już wiem , że żyję i trzeba się zbierać do pracy. Istnieją jednak ludzie, u których poczucie własnej śmierci nie jest związane z chwilowym zatraceniem granic pomiędzy jawą a snem i brakiem kofeiny w żyłach. Osoby z zespołem Cotarda mają urojenia nihilistyczne, między innymi są przekonane o własnej śmierci, trwającym rozkładzie ciała lub jego nieistnieniu.

Pierwszy raz o zespole Cotarda usłyszałem kilka lat temu podczas oglądania „Hannibala” z Madem Mikkelsen w roli tytułowej – dr Lecter zdiagnozował ów zespół u jednej z bohaterek serialu. Klasyczny, pierwszy opis choroby autorstwa neurologa Julesa Cotarda pochodzi z 1880 roku (Le délire des négations). Opisywana pacjentka („Mademoiselle X”) negowała swoje istnienie i potrzebę jedzenia, jednocześnie utrzymując, że jest skazana na wieczne potępienie. Medycyna XIX-wieczna niestety nie radziła sobie z chorobami psychicznymi i pacjentka ostatecznie zmarła z powodu niedożywienia. Od czasów Cotarda pojawiło się około 100 opisów przypadków występowania podobnych objawów. Po dogłębnej retrospektywnej analizie literatury badacze wyróżnili trzy postaci zespołu Cotarda (z przewagą depresji, z przewagą urojeń i z obecnością lęku, depresji oraz omamów słuchowych). Początkowo uważano, że warunkiem sine qua non wystąpienia zespołu Cotarda jest współwystępowanie depresji. Okazało się jednak, że może on towarzyszyć różnym schorzeniom neuropsychiatrycznym, np. schizofrenii, guzom mózgu, a nawet jako działanie niepożądane leków.

Natomiast moim absolutnym faworytem wśród „case reportów” zespołu Cotarda jest przypadek jego współwystępowania z lykanotropią, opisany w Acta Psychiatrica Scandinavica. Lykanotropia to inaczej wilkołactwo (lýkos – wilk i ánthropos – człowiek), aczkolwiek w nomenklaturze medycznej pojęcie to oznacza przekonanie o byciu zwierzęciem. W klasycznej formie jest to wilk, ale literatura medyczna donosi, że zdarzali się pacjenci będący przeróżnymi płazami, gadami czy ptakami. W 2004 roku irańcy psychiatrzy opisali przypadek 32-letniego mężczyzny, który został przyprowadzony do szpitala przez swoich najbliższych, ponieważ przez uprzednie dwa tygodnie był niespokojny, pełen lęku i zupełnie nie chciał pracować. Cóż, po takiej relacji spodziewamy się „pospolitych” (niestety) zaburzeń lękowych lub depresji. Dłuższa rozmowa z samym pacjentem ujawniła jednak, że od około 2 lat „mówi, oddycha i je, ale jest martwy”. Uważał, że śmierć jest karą od Boga za popełnione przez niego grzechy, ale jednocześnie twierdził, że Bóg chroni go przed zatruciem cyjankiem, który rzekomo jego blicy mieli mu rozpuszczać w herbacie. Jest to przykład charakterystycznego dla chorych z zespołem Cotarda myślenia paradoksalnego – z jednej strony martwy i potępiony, z drugiej strony odporny na trucizny i chroniony przez Boga.

Loup_garou

Wilkołak. Źródło: Sidky H. Witchcraft, Lycanthropy, Drugs, and Disease: An Anthropological Study of the European Witch-Hunts. — N. Y.: Wipf and Stock Publishers, 2010

Najdziwniejsze jednak dopiero przed nami. Pewnego dnia pacjent zauważył, że jego żuchwa czasami porusza się samoczynnie i wywnioskował (?), że on i jego żona zostali zamienieni w psy. Co więcej, stwierdził, że jego córki stały się owcami, ponieważ wszędzie czuł zapach owczego moczu. Taka przeniesiona na inne osoby forma lykanotropii jest skrajnie rzadka – z reguły pacjenci uważają za zwierzę jedynie siebie samych. Psychiatrzy dowiedzieli się także jeszcze jednej rzeczy. W młodości pacjent prawdopodobnie odbył stosunek seksualny z owcą, co wzbudziło u niego ogromne poczucie winy. Co ciekawe częstość występowania zoofilii, czy to w postaci rzeczywistego aktu, czy też w fantazjach seksualnych jest w grupie pacjentów psychiatrycznych bardzo wysoka (55%, co ciekawe  w grupie kontrolnej jest to też aż 10-15%). Przypuszczalnie to poczucie winy z powodu zoofilii i prawdopodobnie występujące myśli o kazirodztwie znalazło swoją projekcję w postaci lykantropii: ojciec transformujący się w psa, który ma ochronić córki (transformowane w owce). Zanim drodzy czytelnicy zaczniecie oceniać, pamiętajcie, że mamy tu do czynienia z chorobą psychiczną. Szczęśliwie wszystkie objawy ustąpiły po włączeniu odpowiedniego leczenia farmakologicznego.

Zespół Cotarda jest prawdpodobnie powiązany z innym interesującym zaburzeniem – zespołem Capgrasa. W tym ostatnim choremu wydaje się, że w jego otoczeniu jedna lub więcej osób została zamieniona przez sobowtóra-oszusta, często o niecnych zamiarach. Bywali przykładowo pacjenci, którzy twierdzili, że ich żony zostały podmienione przez homoseksualistów.

W patogenezę zespołu Capgrasa, ale i Cotarda prawdopodobnie wplątane są zaburzenia funkcji obszarów odpowiedzialnych za rozpoznawawanie twarzy w zakręcie wrzecionowatym mózgu oraz regionów przypisujących emocje do twarzy w ciele migdałowatym. Wyżej wymienione struktury przypisują do siebie „zewnętrze” (wygląd, gesty) i „wnętrze” (zachowanie, mowa) kształtując pełen obraz napotkanej osoby w mózgu. To samo być może tyczy się nas samych. Przykładowo chory na zespół Cotarda może spoglądać na własną twarz w lustrze, ale jego mózg nie jest w stanie połączyć powierzchowności z osobowością, co prowadzi do poczucia wewnętrznej śmierci.

Co ciekawe, jak już wspomniałem wcześniej, zespół Cotarda został opisany także jako reakcja niepożądana na lek. U 35-letniej pacjentki z niewydolnym przeszczepem nerki, leczonej przewlekle hemodializoterapią, zdiagnozowano półpasiec. Lekarze włączyli leczenie walacyklowirem (jest to zmodyfikowana forma popularnego leku stosowanego w infekcjach niektórymi wirusami Herpes – acyklowiru). Między 3 a 4 dniem terapii kobieta zaczęła przejawiać cechy zespołu Cotarda – odrealnienie i poczucie śmierci. Rozpoczęto hemodializę i jednocześnie pomiar stężenia aktywnej formy walacyklowiru. Wraz ze spadkiem jej stężenia w trakcie dializy, objawy stopniowo się zmniejszały. Czy jednak istnieje tutaj bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy? Tego nie wiadomo.

Jeśli zaciekawił Was wpis odwiedźcie też stronę fejsbukową – mam zamiar bywać tam częściej: https://www.facebook.com/zebrywgalopie/

Referencje:

Nejad AG, Toofani K. Co-existence of lycanthropy and Cotard’s syndrome in a single case. Acta Psychiatrica Scandinavica. 2005;111(3):250–252

Helldén AOdar-Cederlöf ILarsson KFehrman-Ekholm ILindén TDeath delusion 

Wikipedia contributors, „Cotard delusion,” Wikipedia, The Free Encyclopedia, https://en.wikipedia.org/w/index.php?title=Cotard_delusion&oldid=806238447 (accessed October 30, 2017).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s